Projekt „30 dni z Androidem” – pierwsze wrażenia

Z iOSa korzystam nieprzerwanie już od 5 lat, od wersji 1.1.3. Przez ten czas bardzo przyzwyczaiłem się zarówno do systemu, jak i do wymiarów iPhone’a. iOS doskonale spełnia moje potrzeby. Nie potrzebuję używać żadnych jailbreakowych usprawnień.

Zatem skąd pomysł, aby przesiąść się z „najlepszego systemu mobilnego na świecie” na Androida?

Otóż iPhone 5 mojej narzeczonej zakupiony w Orange, ma fabryczną wadę wyświetlacza. Sprzęt Apple sprzedawany przez polskich operatorów może być reklamowany jedynie za ich pośrednictwem. Procedura ta może potrwać aż 30 dni, a otrzymany telefon zastępczy nie będzie iPhonem. Podjęliśmy decyzję o zakupie w miarę sensownego telefonu na czas tej reklamacji. Plan jest taki, że mojego iPhone 5 pożyczę dziewczynie, a sam będę używał nowo zakupionego smartfona z Androidem. Poznam dzięki temu konkurencyjny system i postaram przyzwyczaić się do korzystania z większego ekranu.

Od strony sprzętowej to bardzo przyzwoita konstrukcja z mocnym czterordzeniowym procesorem i ze sporą ilością pamięci RAM…

Bardzo szybko zdecydowałem się na konkretny model – Google Nexus 4 (LG E960). Posiada on czystego Androida bez żadnych nakładek, dzięki czemu jako pierwszy otrzymuje wszelkie aktualizacje systemowe. Od strony sprzętowej to bardzo przyzwoita konstrukcja z mocnym czterordzeniowym procesorem i ze sporą ilością pamięci RAM, bo aż 2 GB. Jego wyświetlacz 4.7″ ma bardzo zbliżoną gęstość pikseli (320 ppi) jak Retina w iPhone (326 ppi). Jak na sprzęt o takich parametrach to, może zadziwiać jego relatywnie niska cena. Za naszą zachodnią granicą kosztuje on 349 EUR za wersję 16 GB, co stanowi prawie połowę ceny iPhone 5 (679 EUR). Na Allegro można kupić nowy za około 1300 PLN.

nexus4-2

Telefon przyjechał do mnie w piątek 2 sierpnia 2013 w czarnym pudełku bardzo podobnym do tych znanych mi z kolejnych iPhone’ów. Sam telefon jest duży, odrobinę za szeroki, tył wykonany ze szkła zupełnie jak w iPhone 4/4S, pewnie równie nieodporny na upadki. Przód w całości jest wypełniony przez ekran, pod ekranem brak jakichkolwiek fizycznych przycisków. Na plastikowej ramce z lewej strony znajdziemy + i – do sterowania głośnością, u góry tylko gniazdko słuchawkowe, z prawej strony pod kciukiem jest przycisk Power, natomiast na dole standardowo gniazdo microUSB do ładowarki.

Większy ekran o „retinowej” ostrości robi wrażenie.

Po włączeniu Nexus natychmiast odnalazł i zainstalował aktualizację systemu. Obcując z różnymi smartfonami znajomych zawsze irytowały mnie opóźnienia m.in. podczas otwierania książki adresowej. Android 4.3 na Nexusie 4 pod tym względem daje radę. Większy ekran o „retinowej” ostrości robi wrażenie. Niestety z jego obsługą nie jest już tak kolorowo – po 3 dniach wciąż nie potrafię wygodnie obsługiwać go jedną ręką. Złapałem się nawet na tym, że leżąc podpieram go na brzuchu jak tablet ;) Inna sprawa to moje przyzwyczajenia – chcąc wrócić do ekranu startowego wciąż próbuję naciskać nieistniejący przycisk Home, a chcąc zablokować ekran duszę od góry prawą cześć ramki.

Obecnie jestem na etapie przygotowywania go do pracy, czyli poszukuję odpowiedników używanych przeze mnie aplikacji w zasobach Google Play. Równolegle korzystam z wygodniejszego dla mnie iPhone’a i już wiem, że moment całkowitej przesiadki będzie bolesny.

Zdjęcia: Kārlis Dambrāns

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*