Mój czwarty telefon od Apple

No i stało się! Długo broniłem się przed pokusą wymiany iPhone 4 na 4S, ale w końcu znalazłem sobie usprawiedliwienie. Policzyłem, że w przypadku zakupu na firmę po odliczeniu wszelkich podatków koszty upgrade’u wyniosą około ~350 zł, a mój 15 miesięczny iPhone 4 sprzedał się na Allegro w niecałą godzinę.

Zamówienie w Apple Online Store PL

Następnego dnia z samego rana (18 listopada) skorzystałem z infolinii online’owego sklepu Apple dla firm, w celu rozwiania wszelkich wątpliwości odnośnie faktury VAT. Poziom obsługi Apple, a przynajmniej konsultant na którego trafiłem był niesamowity. Nigdy nie spotkałem się z takim podejściem w żadnej polskiej firmie, gdzie konsultant zapisuje sobie każdą moją uwagę. Już w trakcie rozmowy wysyła namiar na swojego maila oraz bezpośredni numer kontaktowy, jeśli miałbym jakiekolwiek pytania odnośnie zamówienia, produktów czy usług.
Początkowo termin dostawy został ustalony na 7-14 grudnia, jednakże po zaksięgowaniu (22 listopada) mojej wpłaty zmienił się na 2-9 grudnia. W „czarny piątek” (25 listopada) korzystając z promocji domówiłem jeszcze białe etui Speck CandyShell. Zostało natychmiast wysłane z Czech za pośrednictwem firmy TNT i dotarło do mnie już 29 listopada. iPhone został wysłany 30 listopada i dojechał do mnie 2 grudnia – czyli w pierwszy dzień przewidywanego okresu dostawy.

Wrażenia po przesiadce

W stosunku do mojego iPhone 4 zmieniły się cztery rzeczy: aparat (8MP zamiast 5MP), procesor (2 rdzenie zamiast 1), kolor (biały zamiast czarnego), sterowanie głosem (anglojęzyczny inteligentny asystent Siri zamiast prostego wybierania głosowego).

Aparat 8MP moim zdaniem jest najważniejszą zmianą w stosunku do poprzedniego modelu. Zdjęcia są jaśniejsze, mniej zaszumione, ostrzejsze i mają zdecydowanie bardziej naturalne kolory.

Dwurdzeniowy procesor, różnica taka jak między pierwszym, a drugim iPadem. Niby sekunda tu, sekunda tam, ale w rezultacie przyrost wydajności jest niesamowity. Szczególnie jest to widoczne w aplikacjach do obróbki zdjęć, gdzie czas ich przetwarzania jest zauważalnie szybszy, przy prawie dwukrotnie większej rozdzielczości.

Kolejną nowością był dla mnie wybór wersji białej. iPhone 4 przez długi czas dostępny był tylko w kolorze czarnym. Eksperymentalnie zdecydowałem się na kolor biały. Wydaje mi się ładniejszy, zobaczymy jak będzie wyglądał po roku.

Ostatnią rzeczą, którą traktowałem jako typowy gadżet jest inteligentny asystent głosowy – Siri. Gdyby była dostępna w języku polskim to byłby to prawdziwy „kiler ficzer”. Można co prawda komunikować się z Siri w języku angielskim, ale większość osób w mojej książce adresowej ma polskie imiona i nazwiska. Aby wysłać do kogokolwiek wiadomość musimy wymówić je po angielsku i to stanowi największy problem. Będę używał tej funkcji przede wszystkim, do głosowego odpisywania po angielsku na SMSy. Fajnie działa ustawianie przypomnień, alarmów. Aby ustawić budzik wystarczy powiedzieć „Wake me up at 7 AM” i tyle.

Po kilku dniach korzystania pojawiła się jeszcze jedna wyraźnie odczuwalna zmiana – zdecydowanie krótsze czasy pracy na baterii. Całkiem możliwe, że jest to kwestia tego, że po 2 tygodniach odwyku wciąż bardzo dużo się nim bawię. Ale ogólnie narzekają ludzie na baterię, a aktualizacja 5.0.1 okazała się nieskuteczna. Wszyscy liczą, że problem zostanie definitywnie rozwiązany w następnej wersji, która powinna wyjść w ciągu tego miesiąca.

Czy warto zmieniać?

Uważam, że jeśli ktoś ma iPhone 4 i miałby dołożyć całą różnicę w cenie między używanym iPhone 4 a nowym iPhone 4S (1200-1300 zł) to raczej nie warto. Ale przy przesiadce z wcześniejszych iPhone’ów to będzie wyraźny skok technologiczny pod każdym względem i w tej chwili nie warto kupować nowego iPhone 4.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*